from here to reality
wtorek, 21 września 2010

Miała być notka o Intronizacji, wiem, ale skoro na horyzoncie pojawił się nowy temat, nie mogłem sobie odmówić.

Popkultura i paranauki żyją sobie w luźnej symbiozie. Popkultura czerpie inspiracje ze śmietnika idei, twórcy myśli z marginesu przyswajają sobie memy i motywy. Pięknym przykładem jest paleoastronautyka, paranauka dziś nieco sfatygowana, zapomniana i jakże odległa od chwil największej chwały (warto przypomnieć, że 10-15 lat temu książki Daenikena cieszyły się ogromną popularnością, ciężko było nie wejść w kontakt z myślą najsławniejszego szwajcarskiego hotelarza i jego naśladowców). Jej początki przypadają na lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. W 1960 r. powstaje "Poranek Magów" Bergiera i Pauwelsa, dość eklektyczna i uboga w źródła opowieść o tajemnych stowarzyszeniach, powiązaniach nazistów i okultustów, niewiarygodnych osiągnięciach nieznanych, starożytnych cywilizacji, z wątkiem wizyt istot pozaziemskich w tle. Trzy lata później, najprawdopodobniej pod wpływem "Poranku Magów", powstaje "100 tysięcy lat nieznanej historii człowieka" Roberta Charroux, bodaj pierwszy manifest paleoastronautyki pełną gębą, książka zawierająca tak wiele fundamentalnych dla tej dziedziny tez i linii argumentacji, że późniejsze o 5 lat "Rydwany Bogów" Daenikena przez wielu są uważane za ordynarny plagiat. W tym momencie wszystkie klocki są na swoich miejscach. Lata 60-te to ważny okres w życiu dwóch potężnych nurtów myśli alternatywnej: dojrzałość osiągnęła wtedy ufologia, ostatnie tchnienia wydawała zaś teozofia, kawał historii paranauk i źródło wielu inspiracji dla całych pokoleń paranów. Wreszcie, w latach 60-tych kawał życia miała już za sobą fantastyka naukowa, trzeci filar, na którym rzeczona paleoastronautyka wyrosła, w której spotykamy całkiem pokaźną liczbę motywów, które potem przedstawiano jako fakty.

Do czego zmierzam? Wzajemne relacje popkultury i paraństwa są nader skomplikowane. Weźmy np. "The Matrix", film którego Zakorzenienie w Otchłani jest wręcz zdumiewające, gdy ktoś zaczyna szukać zapożyczeń (pewnie, my też czasami myślimy tymi motywami, ale przecież wiemy, co jest fikcją, nieprawdaż?). W największej dotychczas filmowej rozpierdusze Emmericha spotykamy przepowiednie wszechwiedzących i mądrych Majów, tektonikę płyt Hapgooda, przebiegunowanie Ziemi i mega-super-duper tsunami rodem z rojeń Patricka Geryla. A to tylko jeden malutki przykład sytuacji, gdy inspiracja idzie w przeciwnym kierunku. Ja dziś zamierzam zająć się dość osobliwą recepcją innego, podobnego transferu idei.

Podróż zaczynamy w 1975, roku pierwszego wydania trylogii "Illuminatus" Shea i Wilsona. Jeśli ktoś nie słyszał, że to informuję, że jest to prawdziwy klasyk, zbiór odczapistych teorii spiskowych, prawdziwych i zmyślonych. Ludzie mądrzejsi ode mnie twierdzą, że przedstawienie mrocznych postaci Iluminatów kulturze masowej dokonało się właśnie wtedy i właśnie za sprawą tych dwóch panów. Chapeau bas, a mój egzemplarz trylogii tłucze się pewnie gdzieś na niemieckich autostradach. Rzeczona trylogia zainspirowała twórców gier karcianych i z tego zauroczenia powstało parę gier, m.in. "Illuminati" i "Illuminati: The New World Order". Gra jak gra, trzeba zdobyć kontrolę nad światem, a w jej trakcie pojawiają się karty bardzo urocze, jak np. Ekoterroryści, Fluoryzacja czy Intelektualiści. Przewijają się tam też tak ograne motywy, jak spisek bankierów, depopulacja czy sztuczne epidemie. Krótko mówiąc, można się naprawdę nieźle bawić, trzeba tylko zdawać sobie sprawę z rozgraniczeń pomiędzy fikcją a rzeczywistością. Okazuje się jednak, że wielu tropicieli PRAWDY wyjaśnienie, że to tylko gra, wcale a wcale nie zadowala. Oddajmy głos forumowiczom z serwisu Prawda2.info (swoją drogą, dlaczego 2?):

Otóż Steve Jackson z Austin zaprojektował serię “kart Illuminati” (Illuminati Cards). W 1990 roku, nastąpił nalot Secret Service i policji teksańskiej na jego biuro.

(...)
Jackson ostatecznie opublikował grę w 1995 roku, stała się od razu bestsellerem. Aż dziwne, że tak niewiele się o tym dzisiaj mówi. Karty są dostępne nadal w internecie, w google znajdziemy wiele ich rodzajów. Wydaje się, że przedstawiają one dość szczegółowo plany Iluminatów odnośnie najbliższej przyszłości świata. Kilka z kart zostało już “zagranych” jak te:

Lista zagranych kart obejmuje zamach na WTC, depopulację i pandemię. Jeśli ktoś nie dowierza, to seria kart ujawniających ex ante tajne plany Iluminatów wygląda tak. Są dwa wieżowce, płonący Pentagon i epidemia. Liczba stron replikujących ten obrazek jest przeogromna, możesz mi, Czytelniku, uwierzyć.

A karty są najwyraźniej tak przerażające, że jeden z forumowiczów Prawdy2.info pyta dramatycznie:

Czy zastanawialiście się drodzy użytkownicy jak to jest możliwe by twórca tych kart wiedział o inside job 9/11 wcześniej o jakieś 6 lat?

Czy autor kart SJ jest sam wysokiej rangi Iluminatem i stąd ma wgląd do planów naszych panów?, a jeśli założymy,że nie jest to dlaczego otrzymał odgórne przyzwolenie na rozpowszechnianie tajnych tajemnic?

Związku z tymi kartami pojawiają się pytania...czy przyszedł już czas, iż Iluminatii chcą ,aby ludzie się dowiedzieli kto i w jaki sposób rządzi tym światem.Czy też może karty mają za swój cel stanowić pożywkę dla całej społeczności interesującej się kulisami powstawania NWO?
Jednak czy ktoś z Was wierzy jeszcze w przypadki?

No właśnie, czy historia na prawdę niczego nas nie nauczyła? To są wszystko frapujące pytania, których polskojęzyczne media unikają (na szczęście sprawą kiedyś zajął się Wykop). Na szczęście Internet dostarcza mnóstwa odpowiedzi na te wszystkie pytania. Oto w sprawę iluminackich kart włączył się sam David Icke i z talii wybrał te karty, które ujawniają ciemne plany tajnego stowarzyszenia. Pamiętacie dziewięć kart? Z każdą z nich wiąże się morze ludzkich tragedii...

As early as 1911, the Illuminati began buying textbook writing companies, until they owned them all after World War I. Once they got control of textbooks, they gradually began to "dumb down" the curricula and rewrite history. Today, students of public schools since World War II have received increasingly inferior educations, until now the population is largely academically inferior, is political herds of "sheeple", and religiously ignorant of the Truth of Jesus Christ.

I dalej

However, what does the caption to this card mean? It says, "Terrorist Nuke". Now, what could this possibly mean? The Twin Towers were not destroyed by a terrorist nuclear device, or were they? In our article on the Bali Blast, we noted the scientific data that suggested the hotel was taken down by a micro-nuclear device of about 0.10 kilotons [Read NEWS1715]. One can only ask: was a micro-nuclear device used at the base of the Twin Towers as well? That kind of small, but nuclear, explosion would account for the sudden manner the reinforced concrete and steel shell simply crumbled into dust as it fell. That kind of nuclear explosion would also explain the tremendous heat that stayed at "Ground Zero" for several months after 9/11. As we head into the planned "terrorist attacks" and attendant panics, we have to remain cognizant that a micro-nuke device might be the real culprit in some of these attacks.

Wreszcie:

Thus, these two cards literally depict both of the strikes of 9/11: against the Twin Towers first and then against the Pentagon.

This kind of accuracy 6 years before the attacks is possible only if one knows the Illuminati Plan very thoroughly.

Oczywiście, jest tam dużo więcej lolcontentu, m.in. twarz demona w dymie nad WTC, drugie dno hipisowskiej brutalności i Zi Rapczer. God help us all. Rzeczone karty stanowią namacalny dowód (the smoking gun, którego tak pilnie poszukują wszyscy spiskolodzy) omnipotencji spisku, o czym można się przekonać, przeglądając zasoby Sieci pod kątem informacji na temat iluminackich kart. Większość z nich to oczywiście mielone na wszystkie sposoby odkrycie, że w Steve Jackson Games już w 1995 r. wiedzieli o zamachach na WTC, ale nie wszystkie. Posłuchajmy niezawodnych sług Pana z Cutting Edge:

  • Iluminaci w okolicach 1995 planowali wypuszczanie wirusów komputerowych i masowe zarażanie komputerów. Parę lat później wirusy stały się poważnym problemem. Psipadek?
  • Pewne tajne stowarzyszenie, o którego istnieniu wiedzą wszyscy, zarządza konfliktem na Bliskim Wschodzie i wykorzystuje terrorystów-samobójców do swoich celów (dlaczego nie mogło tego zrobić w przypadku WTC, diabli wiedzą): We reported that the Russian KGB controlled Arafat while that the American CIA controlled Israel. Therefore, the Illuminati controlled both sides, which they must do in a Dialectic Struggle situation.
  • Jedna z kart to przekaz podprogowy. Że media nam to robią regularnie, nie trzeba nikogo po tamtej stronie lustra przekonywać.
  • Ważnym narzędziem Iluminatów w grze jest ruch humanistyczny. Certainly, Secular Humanism has been greatly instrumental in all of Western Society currently rejecting Jesus Christ, the Bible, and Judeo-Christian values. (...) Just as the Illuminati planned, Secular Humanism paved the way. But, look carefully at the picture Steve Jackson drew. As you look behind the two young men, you will see the shadow of a clown jester, or is it the Devil? You be the judge. Either symbol would be most appropriate for an entire people who have rejected the One True God in order to embrace a false god.
  • Nie będzie NWO bez odebrania Amerykanom broni. I oczywiście rozrysowany na kartach do gry plan zawiera ten element układanki.
  • Wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej? Karty przewidziały, musi więc NWO kurki odkręciło (co ciekawe, czujni polscy obywatele poinformowali też o tym świat za pośrednictwem platformy Kontakt24).

Pojawia się pytanie, dlaczego Iluminaci mieliby ujawniać swoje plany w tak niekonwencjonalny sposób. Jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w świecie paranów rządzi zasada anything goes, to odpowiedź na to pytanie okazuje się być w gruncie rzeczy drugorzędna. Autor jednego z filmików odpowiada wprost - nobody knows for sure - co jest otwartym przyznaniem do niewiedzy (mało tego, do relatywnej nieistotności tej niewiedzy!). W teoriach spiskowych motywów antagonistów nie sposób zrozumieć lub zracjonalizować i jeśli nawet są ujawniane / znane, to mają wybitnie niejasną postać. Dla jednych Steve Jackson to whistleblower, który z narażeniem życia ujawnił plany ciemne, jak zniewolić Polskę, ludzi biednych. Dla innych publikacja gier karcianych z Iluminatami w roli głównej to po prostu kolejny element planu: dostarczenie wygodnej wymówki i wytłumaczenie dla rzeczywistych działań zakonu lub sposób oswajania ludzi z obecnością wiadomego stowarzyszenia w ich życiu. Jeszcze inni wydają się sądzić, że Iluminaci nie mają już nic do stracenia i czują się na tyle pewnie, że kpią i drwią z nas wszystkich, bezczelnie ujawniając wszystkie swoje plany. Trzeba jednak pamiętać, że w Otchłani obowiązuje nieco inna definicja prawdy niż po właściwej stronie lustra. Tu o prawdzie rozstrzyga się albo przez kryterium spójności ze zwichrowanym światopoglądem, albo przez zgodność z jego głębokimi strukturami. Pewne tezy, jak np. "rząd spiskuje przeciwko nam", "na świecie nie ma przypadków" stają się aksjomatami i nie podlegają weryfikacji na normalnych zasadach.

Szczerze powiedziawszy, gorące powitanie, jakie kilku taliom kart zgotowali spiskolodzy, stanowi fascynujący obiekt riserczu. Są tam wszak wszystkie klasyczne paranoje, którymi od dziesięcioleci karmi się margines: od fluoru i lipnych pandemii, przez kontrolę nad pieniądzem, aż po groźbę odebrania wszystkim broni i zamknięcia w obozach FEMY. Doprawmy to elementarną wiedzą (nie trzeba geniuszu, by wytypować Pentagon jako cel ataku terrorystycznego) po stronie twórców i odpowiednio dużym zapasem błędów poznawczych (cytowana wyżej argumentacja dotycząca miniaturowych bomb atomowych idealnie tu pasuje).

Osoby mające bliższy kontakt z Otchłanią znają zapewne prawo Poego, które można sformułować następująco: bez użycia emotki lub innej jawnej oznaki intencji nie można sformułować parodii fundamentalizmu, której ktoś nie uznałby za przykład autentyczny. Rzecz dotyczyła pierwotnie kreacjonizmu, została rozszerzona na fundamentalizm religijny, a z łatwością można wskazać przykłady z takich dziedzin, jak teorie spiskowe i szeroko pojęte paranauki. Tutaj mamy jednak do czynienia z nieco innym podejściem do sprawy. Otoż, nie istnieje taka parodia fundamentalizmu (teorii spiskowych / paranauk), której nie zostałaby prędzej czy później uznana za autentyk przez wyznawców. Warto też zauważyć, że to memetyczne perpetuum mobile. Parodie spiskologii żywią się samymi spiskologiami, a ich twórcy siłą rzeczy muszą być na bieżąco z aktualnymi trendami w Otchłani. Skoro dziś modne są chemtrailsy i paradowanie po domu w aluminiowym kapelusiku, to parodyści będą czerpać z tego nurtu. Parodie, których satyryczna i rozrywkowa natura nie jest widoczna na pierwszy rzut oka (omawiana gra karciana jest doskonałym przykładem), będą przenikać do Otchłani i nakręcać psychozy jej mieszkańców. A te, jeśli osiągną popularność i zaczną przenikać do mainstreamu, zainteresują prześmiewców... co było pierwsze, zapytam za parę lat sztampowo, jajko czy kura?

niedziela, 19 września 2010

Dzisiejsza wizyta na Krakowskim Przedmieściu, podczas której miałem okazję obserwować krzyżacką odsiecz dla oblężonych przez zapijaczoną młodzież, wulgarnych dziennikarzy polskojęzycznych mediów i kanciastolicych bywalców warszawskich synagog, natchnęła mnie do powrotu do blogowania. Nie czekając na olśnienie, które da mi temat na kilkugodzinny risercz, postanowiłem przerwać milczenie, wyważając otwarte drzwi, za którymi kryje się mroczny przedmiot pożądania przedstawicieli piątej władzy (eee...). Jedna z moich ulubionych stron w Internecie tak uzasadnia potrzebę intronizacji Jezusa Chrystusa:

W obecnej sytuacji świata jedno jest pewne, że każdy z nas żyje na „słowo honoru”. Już dwadzieścia kilka lat temu m.in. w „Dzienniku Związkowym” podano wiadomość, że siła naprodukowanej wtedy broni atomowej może 200 razy zniszczyć całkowicie naszą planetę Ziemię. A tylko Pan Bóg wie, jaka siła zniszczenia jest dzisiaj w rękach ludzi, biorąc pod uwagę fakt, że najwięcej pieniędzy świata idzie bez przerwy na powiększanie mocy militarnej broni w wielkich krajach. Wszyscy wiedzą, że straszliwa III wojna światowa może wybuchnąć w każdej chwili i w krótkim czasie uśmiercić miliardy ludzi. A lecąca w kierunku Ziemi wielka planeta, której uderzenie przewidziane jest na 21 grudnia 2012 rok, też może dokonać takiego zniszczenia, że większość ludzi wyginie.

I dalej:

Wierzący w Chrystusa wiedzą, że – według spełniających się bezbłędnie przekazów z nieba – nad światem zawisła groźba straszliwej wojny, która wyniszczy wiele narodów, jeśli narody te nie usłuchają ostrzegającego głosu Chrystusa. A Chrystus mówi bardzo wyraźnie, że zbliża się kara za odejście narodów od wiary w Boga i od Jego praw i że tylko te narody ocaleją, które przez uroczystą Intronizację uprzednio uznają Jego swoim Królem i Władcą, przywracając w życiu narodu Prawa Boskie (Dekalog). Przesłanie to przekazał światu Jezus Chrystus przez siostrę Rozalię Celakównę na krótko przed II wojną światową. Od tej pory myśl o Intronizacji przenika do różnych środowisk katolickich, które podejmują działanie w tym kierunku. Wiadomo, że w ostatnich latach na temat Intronizacji Chrystusa Króla w Narodzie Polskim robi się dość dużo.

Należy oczywiście pamiętać, że Echo Chrystusa Króla w żadnym wypadku nie stanowi mainstreamu ruchu intronizacyjnego. Mainstream to Fundacja Serca Jezusa i Stowarzyszenie "Róża", którego członkowie, jakkolwiek oderwani od rzeczywistości, raczej nie rozmawiają ze swoim władcą o kosmitach.

EChK: Panie Jezu jest pytanie do Ciebie - czy statki kosmiczne z innych planet są rzeczywistością? 
Pan Jezus: " NIE. Te wszystkie pojazdy, które wam są przedstawiane - to nauka osiągnięta przez człowieka z wielką wyobraźnią i jest doświadczana na was. Gdyby to wszystko było prawdą co wam pokazują, to na pewno Moi święci w Niebie powiedzieliby wam o tym. Te wszystkie scenariusze są wam przedstawiane po to, aby was przekonać, że nie ma Boga w Trójcy Świętej Jedynego a przecież mówiłem wam, że jeden jest Jezus Chrystus, który raz się narodził i raz umarł i jest zrodzony z człowieka na ziemi. Nie ma innych ufoludków, bo w każdym z nich musiałby mieszkać Jezus Chrystus. Lepiej czytajcie życiorysy Świętych w Niebie - a nie wnikajcie w tajemnicą Boga, którą jest wszechświat. Wszystko inne jest wam przedstawione. Powiedziałem wam: " W domu Mego Ojca jest mieszkań wiele a DOM jest Wszechświatem. Gdy przyjdziecie do Nieba, to zobaczycie. Jezus Władca Wszechświata".
EChK: Dziękujemy Ci - nasz Władco Wszechświata.

W następnym odcinku - oświadczenie Pana Boga w sprawie masonerii w Kościele.

Tagi