from here to reality
sobota, 28 lutego 2009
"Była chyba jedyną dziewczyną na roku, z którą nie udało mi się umowić. I to psuło mi reputację uwodziciela doskonałego. Nie jakiś nędzny singiel, nie babiarz, ale casanova! Jestem facetem, jakich jż nie ma. Uwodzicielski, szarmancki, inteligentny i dowcipny. Chodzący ideał, który potrafi w mig poderwać każdą dziewczynę"
piątek, 27 lutego 2009
Dziś dla odmiany nieco inny rodzaj publicystyki, a zarazem proza życia daleko większego kalibru, niż w poprzednich wpisach.
poniedziałek, 23 lutego 2009
Wannabe naukowiec z zadatkami na starego kawalera - jak ja - ze szczególną radością wita takie historie, jak ta dzisiejsza. Oto wymowny dowód na to, że miłość może przytrafić się nawet mężczyźnie po habilitacji.
czwartek, 19 lutego 2009
Odkąd sięgam pamięcią, zawsze w moim życiu istniał dogłębny rozziew między tym, co powinienem był robić, a tym, co w rzeczywistości robiłem. Będąc małą dziewczynką, miałem klocki i książki z wydawnictwa "Prószyński i S-ka". Będąc dużą dziewczynką, mam te wszystkie brednie, o których raportuję na tym blogasku. Dziś wyjaśnię na przykładach znaczenie terminu "batshit insane".
Rynek gazetek z historiami prawdziwymi fundamentalnie wprawdzie nie różni się niczym od rynku telewizorów LCD, szamponów lub prasy codziennej, ale z jakiegoś powodu nie zdołał przebić się do ludzkiej świadomości. Tymczasem statystyczna gospodyni domowa (a trzeba Wam wiedzieć, że "Z życia wzięte" ma większy nakład, niż jakaś tam "Polityka") z Opola Lubelskiego stoi przed dość trudnym wyborem. Z jednej strony może zdecydować się na gazetki z niskiej półki. Low-end na rynku historii prawdziwych stanowią zarówno odważny obyczajowo "Kalejdoskop Losów", jak i mięciutkie w dotyku a chwytające za serce "Z życia wzięte" i "Sukcesy i Porażki". High-end to zdecydowanie "Cienie i Blaski".
środa, 18 lutego 2009
Jeśli dziś środa, to jesteśmy w Hollywood.
niedziela, 15 lutego 2009
Tagi