from here to reality
Blog > Komentarze do wpisu

Wskaż błąd logiczny - Poradnik Domowy Edyszyn

Portal uraczył nas wczoraj artykułem o obecności zjawisk paranormalnych w życiu znanych ludzi. Tekst ten, będący luźnym zbiorem przyjętych bez krzty krytycyzmu anegdot, zaczyna się od następującego wyjaśnienia, dlaczego mamy owe anegdoty traktować poważnie i pochylić się na nimi ze szkiełkiem i okiem (albo otworzyć serce na tajemnicę przez duże "t"). 

Spośród różnych relacji o przeżyciach z dziedziny "zjawisk niewyjaśnionych" najbardziej interesujące są te, których autorami są osoby znane i popularne. Trudno bowiem podejrzewać, że zdecydują się one na podważenie swojego autorytetu poprzez opowiadanie bajeczek dla naiwnych.  

Taki krótki fragment, a tyle błędów logicznych? Wymieńmy i scharakteryzujmy je pokrótce:

  • Stawianie chochoła (straw man). Nikt rozsądny nie twierdzi, że znani ludzie opowiadają "bajeczki dla naiwnych", co oznaczałoby najprawdopodobniej, że ze złej woli wprowadzają w błąd tych maluczkich, którzy są im skłonni wierzyć z uwagi na pozycję, jaką zajmują. Coś widzieli, czegoś doświadczyli, wierzą w to, co widzieli i czego doświadczyli, ale mylą się co do natury tego czegoś. To naprawdę proste.
  • Fałszywa alternatywa (false dichotomy). Pomiędzy przyjęciem takich opowieści za prawdę, a odrzuceniem jako świadomych zmyśleń i kłamstw, są jeszcze inne możliwości. Holoubek, Reagan, Szaflarska i Piłsudski, wymienieni w cytowanym tekście, zapewne doświadczyli czegoś, czego nie potrafili wyjaśnić, a może nawet wierzyli w to, że byli świadkami jakichś zjawisk paranormalnych. Nie oznacza to jeszcze, że rzeczywiście mieli do czynienia z paranormalnym. Patrz wyżej. Od dłuższego czasu wiadomo, że nasze mózgi nie tyle budują obraz świata zewnętrznego taki, jakim on jest w rzeczywistości, ale również konstruują świat przedstawiony.
  • Argument z autorytetu (argumentum ad verecundiam). Z jakiegoś powodu mamy zeznaniom osób znanych przypisywać dużą wagę. Niestety, nie ma żadnego związku między sławą a posiadaniem kwalifikacji niezbędnych dla oceny zjawisk atmosferycznych i astronomicznych, psychologii, magicznych sztuczek, etc.

W wymiarze materialnym teza stawiana przez autora artykułu jest również kompletnie pozbawiona podstaw. Jeżeli historia może nas czegoś nauczyć, to tego, że błądzenie jest rzeczą ludzką, nieobcą nawet wybitnym naukowcom, mężom stanu, artystom, przedsiębiorcom, społecznikom. Wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy mamy w gruncie rzeczy ten sam aparat poznawczy, z tymi samymi niedoskonałościami i dziurami. Nie ma powodu sądzić, że znany aktor będzie w stanie rozpoznać planetę Wenus w otoczonym świetlistym halo, migoczącym obiekcie, który uparcie go śledzi znad horyzontu.

czwartek, 19 stycznia 2012, asmoasmo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/20 22:33:28
Na H jest tam tylko Hanuszkiewicz.
Równie trudno podejrzewać, że osoby znane i popularne zdecydują się na podważenie swojego autorytetu np. poprzez nadużywanie alkoholu itp.
-
2012/01/21 14:45:03
@ kwik:
"Równie trudno podejrzewać, że osoby znane i popularne zdecydują się na podważenie swojego autorytetu np. poprzez nadużywanie alkoholu itp."

Świetna riposta!
-
Gość: aleister, feynman.if.uj.edu.pl
2012/01/26 15:59:49
To że o paranormalnych rewelacjach piszą bez sensu w różnych poradnikach, brukowcach to pół biedy. Dużo gorzej gdy podobne rzeczy popełniają uczeni. Dla przykładu niedawno ukazało się polskie wydanie książki Świat magiczny. Prolegomena do historii magizmu niejakiego de Ernesto Martino. Nie będę odnosił się do tego co pisze sam autor - o książce dowiedziałem się wczoraj, tylko do dostępnej online krótkiej 'przedmowy' jednego z redaktorów polskiego wydania. Pojawia się tam stwierdzenie, że "We współczesnych badaniach naukowych nad zjawiskami anomicznymi dominują dwa nurty: kontestujący i afirmatywny." przy czym do naukowych zostały zaliczone np. "badania nad radiową naturą telepatii prowadzone przez Stefana Manczarskiego, (...) eksperymenty i dociekania Aleksandra Dubrowa, (...) Wieniamina Puszkina nad holograficznym, biopolowym i elektromagnetycznym charakterem fenomenów anomicznych". Są też standardowe odwołania do mechaniki kwantowej, wielu wymiarów, pól morfogenetycznych (hłe, hłe) itp.
I chociaż psychologia iluzji może być przydatna, to jednak "Wszystkim zagorzałym scjentystycznym kontestatorom pokładającym nieograniczoną wiarę w potencjał eksplanacyjny współczesnej nauki [chochoł?] należy przypomnieć, że w 1772 roku przedstawiciele Akademii Francuskiej (...) orzekli, że kamienie nie mogą spadać z nieba, ponieważ ich tam nie ma."
Z kolei w zajawce na stronie napisali "[z]e względu na określone przyczyny taktyczne racjonalizm był wówczas zobligowany do zaprzeczania realności zjawisk paranormalnych". Znaczy to, że wredni racjonaliści w dużej mierze tak 'badali' naturę, aby uzyskać wyniki zgodne z ich interesami? I w dodatku *musieli* tak robić, więc wszystko jest OK?
Zgroza.
-
Gość: paranormalny, 65.49.14.4*
2012/02/02 16:33:28
swiadome bycie poza cialem to bardzo ciekawe doswiadczenie. mialem ta przyjemnosc. nasza swiadomosc jest jak wedrowiec. wedruje poprzez czas i wielowymiarowa przestrzen. i nieustannie tworzy i poznaje stworzone. kiedys mowiono, ze za horyzontem nic nie ma. znalezli sie jednak ciekawi, ktorzy sadzili ze tam jednak cos jest. wybrali sie tam i wrocili z nowym poznaniem. reszta musiala zadowolic sie opowiescia. ale poznanie stawalo sie udzialem coraz liczniejszych. i zapanowala radosc z nowego poznania. zycze wszystkim otwartych umyslow i ciekawosci swiata, ktory nie jest tylko takim jakim widzimy go naszymi fizycznymi oczyma...

ps. blad logiczny jest taki, ze nie mozna wypowiadac sie o poznaniu, ktorego sie nie doswiadczylo. to tak jak rozwodzic sie i zachwalac piekne i smaczne dania z super restauracji nie bedac tam nigdy. Nie mozna wypowiadac sie o tym co za horyzontem jesli sie tam nie bylo.