from here to reality
Blog > Komentarze do wpisu

Peron odjechał do Dachau

Wstaję skacowany dziś rano, a tam ^michio podrzuca na blipa najnowszy tekst Krzysztofa Kłopotowskiego, wybitnego krytyka filmowego i publicysty, który zasłynął kiedyś odkryciem monstrualnego banerowego spisku. Dziś jest o kreciej robocie Żydów i roli Gazety Wyborczej w wynaradawianiu Polaków. Czytelników uprzedzam, że w swoich komentarzach nie zawsze będę merytoryczny, to nie jest poważna polemika, tylko wyrób przemysłu nienawiści.

widać, kiedy Gazeta Wyborcza igra w Polsce z ogniem. Przypomina mi, jak po I wojnie światowej liberalni Żydzi w Niemczech uprawiali orgię szyderstw z kultury niemieckiej. Uwaga, bynajmniej nie wszycy, lecz tylko liberalni. Ale skutki ponieśli wszyscy.

Zaczynamy więc z grubej rury, od sugestii o współwinie Żydów za Holocaust. Szydzili z niemieckiej kultury, szydzili, aż w końcu załadowano ich do pociągów i wywieziono do obozów zagłady. I żeby uchronić się przed ewentualnymi zarzutami, zauważa, że tylko liberalni Żydzi atakowali zdrową, niemiecką, chrześcijańską kulturę. No tak, hm, rzeczywiście. Zupełnie nie widać, co wycieka spomiędzy wierszy tego tekstu. Dlaczego Kłopotowskiemu proces Rymkiewicza tak się kojarzy, Przestrzeń raczy wiedzieć. Może chce tylko przestrzec polskich Żydów przed stosowaniem ironii, kpiny, sarkazmu i szyderstw. Tylko przed czym miałby ich przestrzegać? Wolałbym, żeby to pytanie nie miało odpowiedzi.

Zresztą: Krzysztof, pierdolisz, nie było cię tam!!!

Niektórzy czytelnicy znają już te refleksje. Jednak postawienie polskiego poety przez Agorę przed sądem sprawia, że nabrały nowej aktualności.

Krzysiu, dlaczego użyłeś akurat takich słów? Dlaczego napisałeś, że Agora postawiła przed sądem polskiego poetę? Czyżby fakt, że Jarosław Marek Rymkiewicz jest polskim poetą miał jakiekolwiek znaczenie w tym procesie? Czyżby pozywający nie byli Polakami? Taka sugestia ci się ulewa?

Sprawy w Polsce zaszły daleko w złym kierunku: Sąd uniewinnia p. Nieznalską za phallusa na krzyżu.

Tak, wiele rzeczy jest nie tak z tym krajem, ale przez myśl by mi nie przeszło, że uniewinnienie Doroty Nieznalskiej jest sensownym przykładem. Krzyś, obudź się, cukier jest po 5 zł za kilogram.

Rozumiem, to sztuka krytyczna, jak wywodzi Dorota Jarecka w Gazecie Wyborczej. Ale dlaczego p. Nieznalska zaraz nie wywiesi phallusa na głowie Mojżesza?

A dlaczego nie nadziała tego fallusa na muzułmański półksiężyc? Dlaczego nie zrobiła fotoszopki z Krishną trzymającym w rękach fallusy? Dlaczego prawicowi publicyści muszą zawsze zadawać takie idiotyczne pytania? I dlaczego u nich po "a dlaczego" na ogół występują Żydzi?

Albo w programie Jakuba Wojewódzkiego w TVN wsadza się polską flagę w psie kupy. Taki protest. Ale czemu zaraz nie wsadza się izraelskiej - w proteście przeciwko represjom Izraela wobec Palestyńczyków? Przecież tamten konflikt na poważniejsze znaczenie dla świata.

Przez moment myślałem, że czytam tekst Stanisława Michalkiewicza, który też lubi od czapy zapytać o Żydów. Powiedzmy, a dlaczego wrocławska młodzież nie zdjęła gwiazdy Dawida ze ścian w swoim liceum? BO NIE BYŁO TAM GWIAZDY DAWIDA. Bo Polska to nie Izrael, bo kontekst ma znaczenie, do cholery. Bo Polska ma polską flagę, a nie izraelską. Bo księżycowy krajobraz polskiej przestrzeni publicznej wyznaczają krzyże, a nie gwiazdy Dawida.

To są oczywiste pytania dla mojego - również krytycznego - umysłu. A stanowią zaledwie czubek góry lodowej. Nasz okręt, nawa państwowa, jak kiedyś się mówiło, płynie kursem grożącym katastrofą.

Wielkie to szczęście, że Krzysztof Kłopotowski od czasu składających ikrę polskości lemingów nauczył się czegoś o zasadach funkcjonowania świata zewnętrznego.

Badacz wpływu judaizmu na kulturę współczesną Kevin Macdonald twierdzi w swoim dziele "The Culture of Critique", że w podanych celach zawarta jest strategia ewolucyjna przetrwania Żydów jako odrębnej grupy etnicznej wśród innych narodów świata. Osłabia bowiem pozycję nie-Żydów w rywalizacji o władzę polityczną, pieniądze i wpływ na wyobraźnię mas.

(...)

Macdonald zastrzega, że nie ma dowodów, aby poprawa konkurencyjności była zamierzonym skutkiem stworzonych przez nich dywersyjnych nurtów intelektualnych. Chodzi tu o marksizm, radykalną lewicę, psychoanalizę i szkołę frankfurcką badań społecznych, które przeniknęły kulturę Zachodu. Taki jednak mają skutek rzeczywisty i dla nich korzystny. Rewolucja antychrześcijańska odbywa się pod hasłami wolności i tolerancji lecz jest to złudzenie. Rewolucjoniści realizują własne interesy nieświadomie mamiąc siebie i innych szlachetnością motywów.

Mamy teraz dwie możliwości. Albo Krzysztof Kłopotowski nie wie, kim jest Kevin B. Macdonald, albo wie, na kogo się powołuje (nie pierwszy raz) i nie widzi w tym nic zdrożnego. Obstawiam to drugie, ale twardych dowodów nie mam. I teraz będzie ważny fragment. Kevin B. Macdonald jest jednym z tych beznadziejnie zaczadzonych ideologią naukowców, na których poważni ludzie się nie powołują. Macdonald to profesor psychologii ewolucyjnej, którego zainteresowania badawcze kręcą się wokół doboru grupowego u Żydów. Czerpanie wiedzy o świecie z jego prac jest przynajmniej tak złym pomysłem, jak szukanie rzetelnego i bezstronnego opisu historii III Rzeszy u Davida Irvinga. To porównanie jest najzupełniej celowe. Na sławnym procesie o zniesławienie, który Irving wytoczył Deborah Lipstadt i wydawnictwu Penguin, Macdonald był świadkiem oskarżenia. Opowiadał tam, wprawiając salę i swoich uniwersyteckich kolegów w stupor, jak to polityka nazistów była lustrzanym odbiciem zachowań grupowych Żydów. Zresztą, jego własne słowa mówią same za siebie (1, 2, 3). Właśnie zalinkowałem Institute of Historical Review i czuję obrzydzenie. Niech to szlag trafi, Kłopotowski, to twoja wina.

Należy zbadać środowisko, którego Gazeta jest emanacją i wizję społeczeństwa, jakie usilnie zamierza stworzyć w naszym kraju. Zanalizować światopogląd i program kierownictwa, źródła inspiracji, finanse, okoliczności zakładania redakcji i jej życie wewnętrzne a dopiero po starannym udokumentowaniu poddać ocenie polskiej opinii publicznej. Jako wzór niech służy opasły tom "The Trust", monografia "The New York Timesa", za którą autorzy Susan E. Tifft i Alex S. Jones dostali nagrodę Pulitzera. Kto napisze takie dzieło o Wyborczej?

Nie wiem, kto napisze, ale wiem, kto chciałby coś takiego napisać. Krzysztof Kłopotowski. Wiem też, że jeśli ktoś napisze dzieło o Żydach w Wyborczej, raczej nie dostanie nagrody Pulitzera. Michnik nie pozwoli.

Pod względem wpływu na bieżącą politykę i stan naszej świadomości Gazeta jest zjawiskiem niemal bez precedensu. Może w czasach Rewolucji Francuskiej wychodził dziennik o podobnym znaczeniu. Może leninowska "Prawda" wczesnego bolszewizmu była tak ambitna przy tworzeniu "nowego człowieka", chociaż tylko jako tuba partii. Natomiast Wyborcza to samodzielny ośrodek władzy, który próbuje stworzyć nowego Polaka.

Pod względem wpływu na bieżącą publicystykę i stan umysłu prawicowych publicystów, Gazeta Wyborcza jest zjawiskiem niemal bez precedensu. Może w czasach Rewolucji Francuskiej wychodził dziennik o podobnym oddziaływaniu. Może amerykański The New York Times jest oskarżany o tak ambitne plany transformacji kulturowej, ale to jeden z wielu podobnych sobie. Natomiast Wyborcza to samodzielny obiekt obsesji, które widzą w niej tajny ośrodek władzy i największego wroga kulturowego status quo.

Osoba mająca rozeznanie w prawicowych lękach na pewno zauważyła już, jakiego antysemickiego motywu nie wyciągnęliśmy z tego tekstu. Pora to uzupełnić:

Równie dobre rzeczy można powiedzieć o Polakach żydowskiego pochodzenia. Są wyjątkowo inteligentni, wykształceni, pracowici oraz kreatywni. Z jednym zastrzeżeniem: część z nich swoją nader wysoką pozycję w mediach i kulturze zawdzięcza nie tylko talentom. Ta część z nich zwana "żydokomuną" została brutalnie narzucona Polakom etnicznym w roli nowej elity przez ZSRR.

Natomiast [nowy Polak - dop. asmo] powinien puścić w niepamięć zbrodnie żydokomuny.

Środowisko byłej żydokomuny co prawda heroicznie wychodziło z komunizmu w latach 1970 i 1980 wiele dobrego robiąc tym dla Polski. Jednak musiało obawiać się rozliczeń przez choćby część Polaków.

PiS spróbował bowiem rekonkwisty terenu od byłej żydokomuny - co nie miało nic wspólnego z antysemityzmem i - odzyskania pola od byłej polkomuny.

Jest coś głęboko niepokojącego w człowieku, który potrafi pewnej (w dużej mierze wyimaginowanej) grupie etnicznej sadzić piękne komplementy tylko po to, żeby w następnym zdaniu przywołać jeden z najtrwalszych i najpaskudniejszych antysemickich motywów. To już nawet nie jest postać ze skeczu o człowieku, który na zmianę był uprzejmy i niegrzeczny. Ale to też nie jest nic nadzwyczajnego, taka mieszanka fascynacji i fobii, miotanie się między podziwem i pogardą, uwielbieniem i nienawiścią.

Tekst Kłopotowskiego jest długi, miejscami trochę przegadany, ale mimo wszystko ilość cudowności, które udało mu się tam wcisnąć, jest niesamowita. Są "Protokoły Mędrców Syjonu" przebrane za "cele, które nowożytny judaizm stawia sobie wobec kultury chrześcijańskiej w Stanach Zjednoczonych", wraz z przerażającym odkryciem, że ktoś to wciela w życie również w Polsce. Są też rozważania na temat narodu, który nie dominuje liczbowo, ale nadaje ton kulturze naszego kraju. I rekomendacje, cholera jasna, rekomendacje. Tutaj Kłopotowski odjechał tak, że spadłem z krzesła. Podziwiajcie je w pełnej chwale:

Modelem stosunków polsko-żydowskich powinien być list naszych biskupów do niemieckich ze sławną frazą "przebaczamy i sami prosimy o przebaczenie". Obie strony mają sobie wiele win do wyznania. Wykluczmy z góry rekonkwistę. Mówmy raczej o kohabitacji i wzajemnej adaptacji. Odpowiedzią na polonizację Żydów niechaj będzie judaizacja Polaków, czyli przyjęcie tych cech judaizmu, które zapewniają sukces w nowoczesnym świecie. Polacy żydowskiego pochodzenia często wywodzą się z rodzin nienawidzących i gardzących polskością a w następnych pokoleniach wielu stało się patriotami, cennym nabytkiem dla kultury i polityki polskiej, mimo złej przeszłości przodków i niekiedy własnej.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że to jest na serio.

A nawet nie zacząłem czytać komentarzy.

KURWA MAĆ.

Tytul notki skradłem od Inżyniera Mruwnicy.

sobota, 19 marca 2011, asmoasmo

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/03/19 15:13:25
"Widzieć straszną cenę, jaką co pewien czas płaci żydowska zbiorowość za odmowę całkowitej asymiliacji i roztopienia się w rodzaju ludzkim.". Psychiatryk, po prostu psychiatryk.
-
2011/03/19 20:25:15
A fuj, jak można. Powyższe na psychiatryku zostałoby określone jako "treści, które zakłócają dyskusję, mogą być społecznie trudne do zaakceptowania lub są autorstwa osoby, ktora w swoich komentarzach/notkach przekraczała dopuszczalne w dyskusji w Salon24.pl granice." (Gratulacje; mnie napędu starczyło tylko na wierzgnięcie; będę cytował.)
-
Gość: as, *.nsystem.pl
2011/03/22 19:32:08
A po kiego przejmować się analizować teksty kolesia który uważa, że Polańskiemu zabili żonę bo nakręcił Dziecko Rosemary. Kłopotoskiego NIE MA
-
tentelemach
2011/04/22 17:21:36

@as:
"A po kiego przejmować się analizować teksty kolesia który uważa, że Polańskiemu zabili żonę bo nakręcił Dziecko Rosemary."

A po tego, że nie wystarczy (już) się nim nie zajmować, aby przestał być. I po tego, że brak reakcji może być odczytany przez niezorientowanych jako milcząca zgoda, a przez otoczenie psychiatryka jako porażający skutek prawdy.

I jeszcze po tego, że dobrze jest, gdy jest coś takiego jak wrażliwość i przyzwoitość. Ale to jest już inny (chyba) temat.