from here to reality
Blog > Komentarze do wpisu

Elektryczny wszechświat w elektrycznym komputerze

Czujny Astromarian dostarczył taką oto perełkę wygłoszoną przez jednego ze stałych gości nieocenionej Pani Marysi (pogrubienia moje).

Odnośnie natury wszechświata to nie jest tak, że jej nie znamy tylko nie dopuszczają do głosu w mainstreamie prawdziwych naukowców, którzy już wiedzą, że w kosmosie nie ma próżni tylko jest plazma, że przez wszechświat przepływa prąd i wszystkie te efekty, które obserwujemy jak np. galaktyki są wynikiem przepływu prądu, że to prąd jest pierwotną przyczyną a nie grawitacja. Wiedzą, że Słońce nie świeci dlatego, że zachodzą w nim reakcje jądrowe, tylko dlatego, że przepływa przez nie prąd. Obrazy galaktyk, które są widziane przez teleskopy można otrzymać w komputerze stosując same tylko wzory na elektryczność. Potrafią wyjaśnić logicznie czym jest pulsar. Potrafią wyjaśnić logicznie wszystko we wszechświecie bo przez wszystko przepływa prąd a inni naukowcy marnują czas na pisanie doktoratów i habilitacji z wymyślonych teorii, które nie są w stanie żadnego zjawiska wytłumaczyć do końca bo zawsze coś się nie zgadza i trzeba wymyślić kolejne teorie.

Postanowiłem tę wypowiedź wziąć na warsztat nie dlatego, bo idea elektrycznego Wszechświata (plazmowego Wszechświata, kosmologii plazmy) wydaje mi się szczególnie godną uwagi. Tak nie jest, ta hipoteza nie stanowi istotnej części jakiejś rzeczywistej naukowej kontrowersji, wegetuje sobie gdzieś na granicach nauki, kultywowana przez paranaukowców. W dodatku, dotyka dziedzin, w których z konieczności mogę poruszać się tylko po omacku (fizyka). Nie jest też szczególnie interesująca jako obciążony błędami logicznymi i materialnymi system wierzeń dzielony przez grupę ludzi. Krótko mówiąc, nie potrafię w tej chwili określić zestawu warunków, które musiałyby zostać spełnione, żebym mógł napisać na ten temat notkę.

Z drugiej strony, miazmaty DavidIckeFana są przecież szalenie interesujące z kognitywnego punktu widzenia. Mamy tam Prawdziwego Szkota ("prawdziwi naukowcy"), spiski i kompletnie dziwaczne postrzeganie nauki: zarówno takiej, jak jest obecnie uprawiana, jak i takiej, jaka jego zdaniem uprawiana być powinna. Zarzut numer jeden: wszyscy naukowcy (sprawdzić, czy nie prawdziwy naukowiec) otorbili się w swoim paradogmacie i od kilkudziesięciu lat systematycznie (a może nawet celowo) się mylą. Tak po prostu. Zarzut numer dwa: nauka nie tłumaczy wszystkiego / w nauce nie ma stałości. Helloł, tak to właśnie działa. I oczywiście, jak wielokrotnie obserwowaliśmy, ludzie z tej formacji umysłowej, będą przy innych okazjach twierdzić, że nauka jest skostniała, naukowcy mają zamknięte umysły i w ogóle bryndza. I nie ma tu niespójności czy coś. Komentator od Pani Marysi wydaje się również sądzić, że zadaniem Prawdziwej Nauki jest znalezienie Ogólnej Teorii Wszystkiego, zrozumiałej dla przeciętnego łosia z internetów. A gdy już poznamy prawdę, będziemy mogli złapać się za ręce i budować lepszy świat. I got some bad news for you sunshine, dzwonił XIX wiek i chce swoją wizję świata z powrotem.

I na zakończenie, zatrzymajmy się przez chwilę nad kwestią odtwarzalności obrazów galaktyk, bo to jest coś, co wyprostowało mi większość zwojów w mózgu, gdy dotarło do mnie, że tu jest drugie dno. Obrazy galaktyk naprawdę można uzyskać w komputerze, stosując same tylko wzory na elektryczność. DavidIckeFan ma tu rację, ale z kompletnie niewłaściwych powodów. Komputery nie są magicznymi skrzynkami, tylko praktyczną konsekwencją wiedzy, która nam się akumulowała przez dziesiątki lat. Jak więc otrzymujemy na komputerach obrazy galaktyk? Ano, w układach elektronicznych płynie prąd, na hardware lata sobie odpowiedni software. Nie wchodząc w zbędne detale, istnienie obrazów galaktyk na ekranie komputera warunkowane jest wykorzystaniem różnych "wzorów na elektryczność". Ba, istnienie jakichkolwiek obrazów na ekranie komputera jest od tego uzależnione. Last but not least, piękne zdjęcia galaktyk i innych cudów kosmosu nie są odzwierciedleniem tego, co widzi człowiek, gdy skanuje niebo Naprawdę Wielkim Teleskopem. W pewnym sensie, rzeczywistość jest troszkę podkoloryzowywana.

sobota, 12 marca 2011, asmoasmo

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
cowboytomash
2011/03/12 19:39:57
a'propos ostatniego akapitu to nie mogę się doczekać co wykwitnie z odnajdowania przez IckeFana kolejnych analogii pomiędzy mikro- a makroświatem. mam taką cichą nadzieję że ten jego móżdżek metaforycznie eksploduje po odkryciu fraktali.
-
2014/05/06 12:48:12
Stawiam na to tak mocno, jak na notowania złota. Przecież to nawet Hawking ostatnio powiedział, że stworzenie sztucznej inteligencji może być ostatnim dużym błędem ludzkości...