from here to reality
Blog > Komentarze do wpisu

Bo jak się tak napatrzę, to znienawidzę!

No więc idę, powiedzmy, wieczorem z gazetą i mam spotkanie z dziwną kobietą. Inaczej rzecz ujmując, nieco ironicznie i z puszczeniem oczka do Rafała A. Ziemkiewicza, spotkałem w poniedziałek demona polskiego nacjonalizmu, który postanowił dręczyć mnie w przebraniu starszej kobiety z siatką z Lidla i dziwną skłonnością do uporczywego wpatrywania się w pierwszą stronę "Gazety Wyborczej". A było to tak, że uciekł mi tramwaj, a Błękitny Wieżowiec był stalowoszary, z lekkim odcieniem szumu z telewizora. Oczekiwanie z gazetą w ręku na tramwaj na Bankowym i burzę made in Łódź przerwały natarczywe awanse siedzącej obok staruszki. Siuuup! Siuuup! Siuuup! Schyla się, łypie spod oka na gazetę, wraca do pozycji stabilnej. Siuuup! Siuuup! Siuuup! W końcu przemówiła:

- Przprszm, co tu pisze? Prawda o czym?
- O Katyniu. Prawda o Katyniu.
- A jaka to gazeta?
- "Wyborcza".
- Niemożliwe, o Katyniu w "Wyborczej", bzzzzzwwwwtttsss. Za komuny pisali ppppssssbbbbzzzz, a potem przez dwadzieścia lat się wwwwkkkkzzzzz.

Chwila zadumy w stylu tandetnej egzegezy "Wesela" Wyspiańskiego, mianowicie, chłop ciekawy jest świata. Po chwili jednak staruszka łapie wiatr w żagle i ze zdwojoną energią podejmuje wątek "Gazety Wyborczej":

- He he he. Przychodzi facet do kiosku i pyta: "Czy jest Gazeta Wyborcza?". "Nie ma" - odpowiada kioskarz. "A czy jest Gazeta Wybiórcza?". "Też nie ma". "A Gazeta Koszerna?" - "Oczywiście, że jest". He he he.

Oczy dęba stają, włosy nie dowierzają. To nie jest dotyk zła, to jest wcielona obcość, która postanowiła podręczyć mnie i przepalić wszystkie żenometry w moim nieco zbyt przysadzistym ciele. Nie mając pomysłu na ciętą ripostę, postanowiłem milczeć i udawać, że wciąż mogę cieszyć się lekturą. Na szczęście po chwili przyjechał tramwaj. Jakże wielkie było moje zaskoczenie, gdy odkryłem, że demon polskiego nacjonalizmu wsiadł do tego samego wagonu. Na środku wagonu stałem, czytając dalej "Wyborczą", a staruszka co rusz schylała się nieco i obracała głowę, by obejrzeć wciąż tą samą pierwszą stronę. Kino Femina. Co tam jest? Paru żołnierzy pod Kremlem, trochę więcej literek, nie pod Kremlem. To pewnie tak, że jak się porządnie napatrzy, to tak znienawidzi, że hej. W okolicach Okopowej stwierdzam, że dłużej tak nie mogę i wybieram podziwianie krajobrazów dezindustrializującej się Woli.

Okopowa, Karolkowa, Żelazna, idę na drugi koniec tramwaju. Patrzę w lewo, staruszka też się przemieściła. Dlaczego, nihuhu nie wiem. Nie miałem przecież gazety w ręku, nie wziąłem z domu jarmułki, nie założyłem koszulki obrażającej uczucia religijne, z butów wystaje mi słoma - o co więc tu chodzi? Bijąc się z własnymi myślami, dotarłem do celu i bez większych deliberacji udałem się w podróż do serca osiedla. Spojrzenie za siebie przyniosło ulgę, demon poszedł w swoją stronę lub przegapił przystanek. Jakkolwiek bolesna nie byłaby prawda, poczułem się wolny, mogłem z nadzieją patrzeć w przyszłość, mogłem bez obaw wstać następnego dnia z łóżka.

wtorek, 11 maja 2010, asmoasmo
Tagi: wariaci

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: M., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/11 23:44:37
A ja dzisiaj jechałam tramwajem i a propos żebrzących RUMUNÓW usłyszałam kłótnię pań 75+: Wszędzie Żydzi! Sama jest pani stara i głupia, do kościoła chodzi...
Kłótnia wydawała się tak fajna, że przez chwilę zastanawiałam się, czy nie wsiąść z powrotem do tramwaju, który stał jeszcze chwilę na czerwonym, a z którego nadal dobiegały dźwięki, żeby posłuchać jeszcze.
-
miskidomleka
2010/05/12 05:13:35
Mnie kiedyś "dowcipny" kioskarz na pytanie "czy jest Wyborcza" odrzekł "Nie ma, sprzedała się"
-
asmoasmo
2010/05/12 09:13:35
@ M.:

Dochodzę do wniosku, że powinienem częściej jeździć tramwajami. Tyle ciekawych rzeczy!

@ miskidomleka:

Moim skromnym zdaniem, to i tak jest o klasę lepsze niż monolog spotkanej przeze mnie staruszki.
-
Gość: ekolog, *.oxfd.adsl.virginmedia.com
2010/05/12 16:17:52
Często w Polsce robiłem tak, że kupowałem piątkowy numer i ostentacyjnie (pociąg albo tramwaj) wczytywałem się w we wszystko. Fukanie i obrażone miny były częste, ale nikogo nie udało mi się strollować do poziomu wypowiedzi czy wyzwisk.
-
miskidomleka
2010/05/12 23:27:32
@asmoasmo

Oczywiście, to miało nawet odrobinę uroku zręczności.
-
Gość: hmm, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/15 03:54:30
Okopowa, Karolkowa, Żelazna
Coś Ty zrobił temu tramwaju?